"Wynalezienie kija było pierwszym krokiem człowieka na drodze do gwiazd. Ale to słowa sprawiły, że nie utknęliśmy na początku wędrówki. Od czasów człowieka z Cro Magnon nasz mózg nie uległ wielkim zmianom, a cywilizacja rozwinęła się dzięki kumulacji przekazywanej wiedzy".

Zimniak,Andrzej. 2006. Technologie przyszłości. w: Nowa Fantastyka z 30.10.
 
Plagiat w sądzie
  

Zapadł pierwszy w Polsce wyrok za plagiat pracy magisterskiej. Obszernie pisała o tym Gazeta Pomorska. Poniżej dwa artykuły, które dobrze relacjonują dotychczasowy przebieg tej historii a pod nimi komentarz.


Gazeta Pomorska 15 kwietnia 2008

Toruń: Wyrok dla Emilii P. za plagiat
Sąd rejonowy w Toruniu skazał byłą studentkę filozofii toruńskiego uniwersytetu na karę 240 godzin prac społecznych w zawieszeniu na dwa lata. Absolwentka UMK może także starcić tytuł magistra. O tym jednak moga zdecydowac tylko władze uczelni.

- Praca magisterska Emilii P. była plagiatem - mówi sędzia Hanna Mincer. 

Wyrok nie jest prawomocny. Emilia P. może się jeszcze odwołać do sądu wyższej instancji.

Gazeta Pomorska 5 maraca 2008, Autor: Kamila Mróz

Pani magister wpadła
Emilia P. to pierwsza w historii toruńska pani magister, która odpowiada w sądzie podejrzana o plagiat.


Prorektor do spraw studenckich UMK ma zdecydować, czy cofnąć decyzję o nadaniu absolwentce stopnia magistra.
Wieczerzak ofiarą manipulacji? 
Promotor w ogóle nie interesował się moją pracą magisterską - mówi ubiegłoroczna absolwentka UMK, Emilia P. - zaoczna studentka filozofii.

W czerwcu ubiegłego roku na czwórkę obroniła magisterium z Kanta (”Kant - zasada poznania i poznawania świata”). Po uzyskaniu przez nią tytułu promotor jej pracy dotarł do nowo wydanej książki, która fragmentami przypominała pracę absolwentki. Dziewczyna nie odnosiła się w niej jednak w żaden sposób do źródła, a według profesora musiała z niego korzystać.

Promotor poinformował rektora, że praca nie jest samodzielna i może okazać się plagiatem. Władze uczelni zgłosiły to prokuraturze, która postawiła świeżo upieczonej pani magister zarzut naruszenia ustawy o prawach autorskich (kara do trzech lat więzienia).

Profesor się nie interesował
Wczoraj w Sądzie Rejonowym w Toruniu rozpoczął się proces przeciwko Emilii P. Dziewczyna nie przyznaje się do winy i obarcza nią promotora swojej pracy, bo jej zdaniem w ogóle nie interesował się magisterką podczas jej pisania. Jak mówi, gotowy materiał oddała mu na kilka miesięcy przed obroną, bo już w marcu; poza tym niczego niewłaściwego nie dopatrzył się w nim także recenzent.

Praca magisterska Emilii P. składała się z 58 stron, a zdaniem sądu 38 z nich "przejawia niesamowitą zbieżność w formułowaniu zdań” z książką dr. hab. Marka Kilijanka z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (”Kant - samoświadomość i poznanie dyskursywne”).

Jak wyjaśniała absolwentka, podczas pisania pracy korzystała z notatek studentów poznańskich. Twierdzi także, że informowała o tym swojego promotora, który "puścił to mimo uszu”.

Czy straci tytuł?
Emilia P. o zamieszaniu wokół swojej pracy dowiedziała się miesiąc po obronie, zdobyła wówczas książkę Marka Kilijanka i rzeczywiście - przyznaje - znalazła w niej dużo podobieństw do swojej magisterki. Autor książki był wczoraj nieobecny w sądzie, jest chory, ma przyjechać na następne posiedzenie w kwietniu.

Niezależnie od tego sprawą zajmują się władze uczelni, które poprosiły o opinie na temat problemowej pracy magisterskiej filozofa i prawnika, obaj stwierdzili, że ich zdaniem jest ona plagiatem. Teraz prof. Leszek Kuk, prorektor do spraw studenckich UMK ma zdecydować, czy cofnąć decyzję o nadaniu absolwentce stopnia magistra. Jeżeli tak się stanie, dziewczyna ponownie będzie traktowana jako studentka uniwersytetu. Wówczas sprawa trafi do Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej, która zdecyduje o karze dla niej. Podczas studiów Emilia P. była pilną uczennicą, ze średnią ocen ok. 4.0.

Już tego próbowali
W ciągu ostatnich ośmiu lat przed komisją dyscyplinarną UMK stanęło dziewięciu studentów podejrzanych o plagiat pracy, ale jeszcze na etapie jej pisania; dwóm udowodniono przewinienie i zawieszono na rok.

Przypominamy, że na UMK toczyła się także sprawa podejrzanego o plagiat rozprawy habilitacyjnej prof. Mirosława Krajewskiego (byłego posła i byłego rektora szkoły wyższej we Włocławku). Na Wydziale Nauk Historycznych została powołana specjalna komisja, która miała zająć się zbadaniem tego tematu. Z jej raportu wynika, że habilitacja Krajewskiego nie była samodzielna, o czym uczelnia poinformowała już Centralną Komisję do spraw Stopni i Tytułów. 
--------------------------------------------------------------

Komentarz: 
Emilia P. miała dostęp do materiału, o którego istnieniu nie miał pojęcia jej promotor. Piszę to, bo w pierwszym kontakcie idea Magisterium często narażona jest na zarzuty o sprzyjanie plagiatowaniu. Tymczasem,  jak pokazuje przykład Emilii P.  prace, które niby są bezpieczne, bo nikomu nie udostępniane są łatwiejsze do splagiatowania niż teksty ogólniedostępne. Walka z plagiatowaniem to głównie zadanie promotorów. Gdy profesor nie przyłoży się do kontroli pracy pod tym kątem, żadne inne zabezpieczenia na nic się nie przydadzą. Porównajmy sytuację, gdy prace magisterskie (lub inne teksty) chowane są w archiwach, szufladach lub innych miejscach dających jakoby gwarancję, że nie staną się przedmiotem plagiatu do sytuacji, gdy teksty są dostępne w sieci. W pierszym przypadku (nazwijmy go "zamkniętym") bezpieczeństwo jest pozorne, bo dotarcie do prac w archiwach nie jest bardzo trudne, a gdy już się to uda przestępca (bo osoba dokonująca plagiatu jest przestępcą) ma duże szanse, że promotor nie odkryje skąd jego "pupil" czerpał inspirację całymi stronami. W drugim przypadku (niech będzie "otwartym")  promotor ma szasę przeszukać sieć i odnaleźć to źródło. Przeszukiwanie Internetu jest bowiem łatwiejsze niż archiwalnych półek, szuflad itd. 
Emilia P. nieprawomocnym wyrokiem została skazana na prace społeczne. O odebraniu tytułu magistra może zadecydować Rada Uczelni. Jej promotor - wykładowca o bardzo dobrej opinii - nie miał dużych szans na wykrycie plagiatu, bo o tekstach, do których dotarła Emilia mało kto wiedział. Wygląda na to, że w walce z plagiatowaniem, podobnie jak w przypadku wielu innych patologii, to nie zakazy i budowanie "murów" jest najlepszą strategią, ale otwartość i swobodny dostęp do informacji.
Andrzej Meler

 
Copyright 2007 Magisterium. All right reserved.